4 minut 13 sekund

Kontrole fotowoltaiki. Z instalacją Columbus nie masz się czego obawiać

Kontrole fotowoltaiki. Z instalacją Columbus nie masz się czego obawiać Columbus Energy Anna Piechota Artykuły o fotowoltaice
Ocena 5
5 (1)
5
1
5

Właściciele fotowoltaiki coraz częściej ingerują w ustawienia swoich systemów, w tym falowników. Skala zjawiska rośnie zwłaszcza w letnim okresie, kiedy to wysokie napięcie w sieci prowadzi do przerw w pracy instalacji, a prosumenci są narażeni na utratę uzysków. Próbują temu przeciwdziałać m.in. przez niebezpieczne i nielegalne działania, takie jak podnoszenie parametrów maksymalnego napięcia w ustawieniach inwertera czy zwiększanie mocy zainstalowanej fotowoltaiki na własną rękę i bez zgłoszenia do OSD. Zmiana ustawień fotowoltaiki jest nie tyle niebezpieczna i nieodpowiedzialna, co po prostu nielegalna. Co więcej, tego typu zachowania, zamiast rozwiązywać, tylko eskalują pierwotny problem. Z tego powodu ruszyły kontrole instalacji.

Co spowodowało kontrole fotowoltaiki?

Pierwszym podmiotem, który zapowiedział kontrole jest Tauron, jeden z głównych koncernów energetycznych w Polsce, który przyłączył do sieci ponad 400 tys. systemów fotowoltaicznych. Spółka poinformowała, że wykryła alarmująco wysoką liczbę przypadków nadużyć ze strony właścicieli instalacji fotowoltaicznych. Tylko na terenie gliwickim Tauron zidentyfikował 1,6 tysiąca przypadków przekroczenia zainstalowanej mocy oraz ponad 1,5 tysiąca przypadków błędnych ustawień inwerterów. W związku z tym firma zdecydowała się ruszyć z ogólnokrajowym systemem kontroli systemów PV.

Dlaczego prosumenci zmieniają ustawienia?

Właściciele mikroinstalacji ingerują w ustawienia swoich systemów przede wszystkim w okresach z wysokim nasłonecznieniem. Prowadzi ono do zwiększonej produkcji energii elektrycznej przez fotowoltaikę, a przeważająca część generowanych nadwyżek jest zwracana do sieci. Tauron podaje, że autokonsumpcja ich klientów wynosi zaledwie 20%. Oznacza to, że każdy z prosumentów oddaje do sieci aż 80% swoich uzysków, podnosząc tym samym jej napięcie. Jeśli osiągnie ono 253V dla wartości 230V lub 440V dla wartości 400V, falownik po 10 minutach utrzymywania się takiego napięcia, wyłączy się ze względów bezpieczeństwa, a fotowoltaika przestanie pracować. Właściciele niektórych instalacji decydują się więc na ingerencję w ustawienia inwertera i zmianę jego mocy, co ma zgubny wpływ nie tylko na sieć, naszych sąsiadów, ale również na sprzęty gospodarstwa domowego, takie jak pralka czy lodówka, które prawdopodobnie szybciej się zepsują.

O kwestii wysokiego napięcia w sieci pisaliśmy w już na blogu. Prezentowaliśmy również efektywne (i legalne) sposoby na jego obniżenie – znajdziesz je tutaj.

Niestety zdarzają się również prosumenci, którzy chcą korzystać ze sprzyjającej pogody i wprowadzać do sieci większe ilości energii słonecznej niż jest to określone w ich umowie z operatorem sieci. W związku z tym podwyższają swoją produkcję ponad ustalony limit. Tauron przywołuje tu przykład jednego z klientów, który mimo umownej mocy mikroinstalacji na poziomie 48 kW, dostarczał do sieci około 10 razy więcej prądu. To oczywiście działania niezgodne z prawem, które stanowią również bezpośrednie zagrożenie dla pozostałych instalacji fotowoltaicznych pracujących w okolicy. Dlaczego? Ponieważ zwiększona produkcja w jednej instalacji często jest przyczyną utraty zasilania okolicznych systemów PV.

Co grozi prosumentom łamiącym prawo?

Tauron będzie badał instalacje swoich klientów pod trzema kątami. Pracownicy przeanalizują przede wszystkim:

  • przekroczenie zainstalowanej mocy,
  • przekroczenie napięcia przy generowaniu energii elektrycznej,
  • wprowadzanie energii elektrycznej do sieci bez umowy.

Po zdalnym sprawdzeniu instalacji fotowoltaicznych Tauron Dystrybucja wyśle do gospodarstw domowych, w których wykryto nieprawidłowości pisma z instrukcjami wskazującymi, jak wyeliminować zastane tam problemy. Jeśli prosumenci nie zareagują na oficjalne wezwania, spółka przeprowadzi u nich fizyczną kontrolę. O wykrytych nieprawidłowościach zostanie poinformowany również Urząd Regulacji Energetyki (URE).

Czy klienci Columbus są bezpieczni?

Jak najbardziej. Nasze instalacje są wykonywane zgodnie z obowiązującymi przepisami – jeśli więc nie ingerowałeś w nie samodzielnie od czasu montażu, nie masz się czego obawiać.

Prosumenci, którzy korzystają z Regulatora Napięcia, również mogą spać spokojnie. Jego działanie jest całkowicie zgodne z prawem. Polega na na chwilowym obniżeniu mocy falownika, tak aby w momencie wysokiego napięcia spadło ono do bezpiecznej wartości, dzięki czemu nasza instalacja dalej będzie produkowała energię. Regulator działa w oparciu o inteligentne algorytmy, które zostały wypracowane przez dział R&D (Research & Development) Columbus. Uczą się pracy instalacji i po pewnym czasie, są w stanie przewidywać skoki napięcia. Co ważne, Regulator redukuje napięcie nieznacznie i tylko chwilowo, a gdy wraca ono do optymalnego poziomu w sieci, narzędzie przywraca jednocześnie parametry falownika do pierwotnego stanu.

Samodzielna zmiana ustawień falownika jest niebezpieczna nie tylko dla Twojej instalacji, ale również dla pozostałych użytkowników sieci. Używając Regulatora Napięcia, nie wystawiasz swojego systemu fotowoltaicznego na zagrożenie oraz nie wpływasz negatywnie na okoliczne instalacje. Jest to więc zupełne przeciwieństwo dokonywania niezgodnych z prawem, samodzielnych zmian ustawień inwertera.

Oceń ten artykuł

powiązane artykuły
czytaj bloga
zapytaj o ofertę
Columbus